Uśpiony port



Porty rybackie to moje ulubione miejsce na drodze ptasich obserwacji. Szczególnie cenię sobie ten w Jastarni. Stanowi doskonałe siedlisko dla zimujących gatunków ptactwa wodnego. Rozległe baseny portu, oraz jego otoczenie przyciągają setki osobników. To jednak atrakcja zimowych miesięcy. Póki co życie portu zdaje się uśpione, podobnie jak nieliczne jeszcze perkozy dwuczube, które zasiadają na jego wodach. 

Całość tworzy obraz bezruchu, wręcz zastoju, tak różnego od gwaru turystycznych miesięcy. Spacerowiczów można liczyć na palcach jednej reki, podobnie jak kutry czy łodzie rybackie, które niespiesznie odbijają od kei, lub powracają z morza. To wielobarwna mieszanina małych i większych pływających jednostek. Cumują u nabrzeży Jastarni, zdając się wspominać dawne, dobre czasy dla rybaków.  Rabunkowe połowy paszowe wszystkich krajów bałtyckich zniszczyły populację szprota i śledzia. W konsekwencji dorsza, który żywił się tymi rybami. Obecnie Bałtyk, w tym wody Zatoki Puckiej to ichtiologiczna pustynia i tylko gatunki inwazyjne jak babka bycza, stanowią podstawę diety zimującego ptactwa wodnego. Widok perkozów z tą rybą w dziobie jest powszechny, lub zadowalają się resztkami, które zalegają na dnie portowych basenów wyrzucone z kutrów. 

Mimo to port w Jastarni odwiedzać będę cała zimę. Choć podatny jest na zamarzanie, to w czasie lżejszej zimy jego wody będą wolne od pokrywy lodowej. Tam obok perkozów dwuczubych, których z pewnością przybędzie, spotkam kormorany, nurogęsi, szlachary, głowienki i ogorzałki jak w poprzednich sezonach bywało. Póki co okolice patroluje krogulec, który ugania się za łuszczakami licznie zasiadającymi na okolicznych krzewach. W pobliżu portu ponownie zasiadło stado bernikli białolicych. Tym razem większe bo kilkunastu osobników. Bliżej brzegów pływają świstuny, a dalej na morskich falkach unoszą się pierwsze głowienki. Bohaterem dnia był jednak perkoz, który nieustannie przysypiając zdawał się doskonale wpisywać w nostalgiczny nastój portu.