Uwielbiam pierwszą godzinę dnia w Rezerwacie Beka. Szczególnie w październiku, bo takich barw malowanych wschodzącym słońcem, nie uświadczę o innej porze roku. Klimat tej złoto-czerwonej chwili jest tajemniczy, inspirujący, drażni wyobraźnię.
Jest chłodno, rześko, wilgotno i pusto. Lecz nie jest cicho. Trzciny nieśmiało szczebioczą, niebo popiskuje głosem siewek. Wszystko to jednak przebija głośny klangor żurawi i nawoływanie gęsi. Już za chwilę natura podniesie kurtynę, a wszyscy skryci aktorzy świtu wystąpią na scenie pełnego dnia.