Z aplikacją Merlin


Nie wiem dlaczego do tej pory szukałem pierwiosnków w marcu. Czyli na oko, bo w tym czasie nie ma okrywy liści. Przecież w maju jest ich pełno i są na widoku, bo wszędzie śpiewają. Nie wiem też dlaczego mając bardzo słaby słuch, wcześniej nie korzystałem z aplikacji Merlin. Przecież jej używanie w takiej sytuacji otwiera zupełnie nowe możliwości.

Majowy pierwiosnek na zdjęciu to jedynie prosty przykład. Bardziej ciekawy zastosowaniem Merlina, było stwierdzenie słowika rdzawego w rezerwacie Beka. Teraz maszeruję sobie z tą aplikacją i przekonuję się ile gatunków mnie otacza zanim je zobaczę. Nie wiem czy to chwilowa fascynacja i nowa zabawka. Póki co Merlin trochę uczy, trochę dostarcza rozrywki.

Jestem ciekawy ilu z Was korzysta z Merlina. Jakie są Wasze doświadczenia?