Sprawa gawrona


Poszukiwanie gawronów nie było substytutem, wobec braku innych gatunków. To od dawna planowana sesja zdjęciowa. Efekt to zaledwie kilka kadrów. Do statystyk wrócę, ale w terenie wyraźnie widać jak zmniejszyła się ilość tych ptaków. Jeszcze 10 lat remu spotykałem gawrony po kilkanaście, nawet kilkadziesiąt osobników na relatywnie niewielkich obszarach lokalnych parków, czy w stadach mieszanych krukowatych w dolinie Redy. Obecnie to pojedyncze ptaki.

Krajowa populacja gawronów notuje niepokojący trend spadkowy. Zmniejszyła się o ponad 40%. To sytuacja alarmująca, szczególnie przekładając na ilość par lęgowych, których mogło ubyć aż 120 tysięcy. Mało tego, powody tak drastycznego zmniejszenia liczebności nie ustają. To skutek intensyfikacji rolnictwa, prowadzącej do utraty siedlisk i ograniczenie, zubożenie bazy pokarmowej. Tu warto zauważyć, że gatunek ten choć kojarzony z miejskimi parkami, jest głównie typowy dla krajobrazu rolniczego.

Niestety muszę też zwrócić uwagę na bezmyślną działalność człowieka, który po prostu nie lubi gawronów. Jeszcze gorzej, uznając je w miastach za konfliktowe ze względu na zanieczyszczanie odchodami. Ptaki są celowo płoszone a lęgowe kolonie niszczone, wprost lub przez wycinkę drzew. 

Trudno zrozumieć taką postawę, bo to piękne ptaki. Z daleka wyglądają na czarne, jednak w promieniach słońca i szata staje się granatowa, a nawet opalizująca. Są mądre i zaradne, doskonale przystosowane przez naturę, choćby przez dziób wielofunkcyjny. Jednak nawet i takie atrybuty nie chronią gawronów przed działalnością ludzi.