Jest kilka ciekawych aspektów tej obserwacji łabędzi krzykliwych. Pierwszy to rude głowy, najlepiej widoczne u osobników dorosłych. Oznacza to, że ptaki długo przebywały na Redzie lub jej kanałach. Nawet przed zamarznięciem przybrzeżnych wód Bałtyku.
Po częstym zanurzaniu głowy w rzece, z natury białe pióra zabarwiły się humusem. To barwnik torfowy obficie wypłukiwany w górnym biegu rzeki z jeziora Orle, którego okolica jest miejscem występowania znacznych pokładów tych organicznych osadów. Z tego powodu Reda ma zawsze odcień bursztynowy.
Rzecz druga to miejsce obserwacji. Łabędzie zasiadły na parkowym odcinku Redy. Musza być bardzo zdesperowane wybierając takie miejsce, bo wcześniej nigdy się tu nie pojawiały. Tak bywa, gdy już niewiele jest miejsc wolnych od lodu.
Trzecia ciekawostka to dzioby osobników młodych. Są na różnym etapie przebarwienia. Ostateczny kolor i wzór osobników dorosłych, uzyskają dopiero w trzecim roku życia.






