
Do kazarek rdzawych przedzierałem się już przez bagna i trzcinowiska. Mimo starań zawsze miałem je daleko dla obiektywu. Podobnie w Mikoszewie tylko na łasze, choć wybrańcom podpływały.
Nadszedł jednak dzień 26 lutego br. i mam ją portretowo, w doskonałych do zdjęć warunkach. Do tego w towarzystwie wielu znajomych ptasiarzy, których miło było spotkać po czasie. (Pomorskie).





