Przed laty trznadle były powszechnym widokiem w dolinie. To już się zmieniło za sprawą wycinki roślinności. Wzdłuż rolniczych dróg znajdują się kanały melioracyjne, a przy okazji ich udrażniania usunięto miejscami setki metrów, a w skali doliny kilometry krzewów. Zdecydowanie więc ubyło stanowisk ekspozycji śpiewających samców.
Trznadle śpiewają intensywnie od przedwiośnia aż do późnego lata. Są jednymi z niewielu ptaków, które koncertują przez cały dzień – od świtu do wieczora. Nie przerywając śpiewu nawet w najbardziej upalne, letnie południa, kiedy większość innych gatunków milknie. Muszą jednak mieć gdzie przysiąść.
Nie bardzo rozumiem czemu służy takie usilne odwadnianie tego obszaru. Od lat mamy przecież suszę hydrologiczną. Ogromny niedobór wód gruntowych, powierzchniowych, opadowych i roztopowych. Może rodzajowi upraw, bo obecnie to głownie marchew i kukurydza. Tama bobrowa na kanałach Redy. Ciekawe kiedy rolnicy ją rozbiorą. Fot. marzec br.

