Kiedy latem na wybrzeżu spotykasz ptasiarza z kwaśną miną, wiesz co jest grane - dostał godzinną przepustkę od rodziny. Wróć zanim spakujemy parawan, dmuchane krokodyle i teściową. Biedny "chłop" lata po terenie jak oszalały, w nadziei spotkania choć jednej siewki czy rybitwy.
Szukajcie więc miejsca gdzie można pogodzić lody za stówę, sinice w Bałtyku i psią kupę w piasku plaży, z widokiem ptaków. To pierwsze oferują wszystkie miejsca wybrzeża, to drugie nieliczne. Proponuję więc Gdynię Babie Doły. Morskie "atrakcje" dla rodziny murowane jak wszędzie, a dla was ptaki.
Spotkacie tak rybitwy z końcem lipca, zwłaszcza czubate. Również biegusy i brodźce. Na zachętę widok wschodu słońca. Tego jednak nie doświadczycie, bo zanim teściowa usunie papiloty, dziecko znajdzie drugi but, a żona zrobi oko - będzie już godzina dziewiąta.



